O nas

…aby można było mówić o Szczęściu muszą zaistnieć pewne okoliczności, splot wydarzeń, wypadkowa uczuć i myśli, pomysł i radość z jego urzeczywistniania….Taki oto pomysł zrodził się jeszcze w ubiegłym stuleciu, w 1997r. w umysłach łemkowskiej triady: Romana Korbicza, Piotra Kwoki i Mirosława Trochanowskiego. Położyli oni podwaliny pod to co dziś nazywamy SERENCZA – po prostu Szczęście (jest to archaizm karpacki używany jeszcze m.in. w płn. Słowacji). Chłopaki zainspirowani tradycyjną muzyką Łemków, muzyką swych ojców jak i coraz bardziej powszechnym trendem autorskiego interpretowania folkloru powołali do życia zespół, kolejno zasilany przez nowe osoby (początkowo tylko Rusini). Ludzie, którzy tworzyli grupę to poza założycielami: Mirek Bogoń, Demko Trochanowski, Halina Czerhoniak, Joanna Michniak, Anna Hończak, Mirek Kawa. Później dołączył pierwszy Polak Łukasz Rajczak zwany Józkiem, następnie Daniel Gałczyk, Eugeniusz i Marta Korbiczowie, Iwona Korbicz, Łukasz Dembski – drugi Polak, Anna Drejowicz, Sławomir Trochanowski, Jakub Dziubyna, Ewa Łuczejko, Mirosław Dziubina oraz Krzysztof Mika.

Początki muzykowania były bardzo spontaniczne. Najważniejsze było wsólne tworzenie, mniej istotny był pierwiastek artystyczny, estetyczny. Mandolina ze złamanym gryfem, wisząca wcześniej u kogoś nad kominkiem, bęben wyciosany i kupiony gdzieś w Bieszczadach – bo się spodobał Romkowi, ciężko zipiący, odrapany kontrabas, pożyczany od Maestra Łemkowyny…a wracając jeszcze do samej nazwy zespołu, jej geneza, pomysł jest iście legendarny. Otóż pewnego razu na jednej z prób padło zapytanie jak nazwać to wspólne przedsięwzięcie. Dobry los chciał, że pod ręką był słownik łemkowski. No i zaczęło się losowanie. Po kilku nieudanych próbach znalezienia odpowiedniej nazwy udało się! Serencza! Trudno dziś ocenić jaki wpływ na to wydarzenie miało wcześniej wypite wino 🙂

Pomału krystalizował się styl łemkowskiego zespołu. Trwała ciągła ewolucja, która bynajmniej do dziś nie jest zakończona. Pierwsze utwory były zawieszone gdzieś pomiędzy folklorem a folkiem. Ówczesne instrumentarium to gitara, akordeon, kontrabas, mandolina, sopiłka, flet altowy, bęben, tamburyn. Brzmienie miało jeszcze wiele z folkloru, w czym chyba największą zasługę miał akordeon. Jednak mimo tego już można było usłyszeć pewne zalążki bardziej swobodnej interpretacji. Głową artystyczną zespołu był i jest Mirek Bogoń. On jest głównym aranżerem. Lata 1997 – 2000 to koncerty Serenczy przeważnie dla „swoich”, czyli dla publiczności łemkowskiej (watry, Łemkowska Jesień Twórcza itp.). Z czasem pojawiły się propozycje koncertowe z terenu całej Polski. Mniej więcej wtedy twórczość Serenczy stała się bardziej otwarta stylistycznie. Kompozycje stały się bardziej przemyślane. Zaczęliśmy „szukać” brzmienia. Obecny charakter naszej muzyki jest wypadkową różnych gustów. Oczywiście nadal pozostaje trzon, którym jest dany temat ludowy, jednak można usłyszeć do pewnego stopnia wpływy muzyki tradycyjnej z wielu rejonów świata. Jest to m.in. muzyka latynoska, irlandzka, polska (i szerzej – słowiańska), afrykańska czy arabska. Pojawiają się też elementy reggae, jazzu, muzyki klasycznej. Próbujemy pogodzić ten swoisty „misz-masz”. Póki co ten synkretyzm jest dosyć charakterystyczną dla nas cechą. Do wcześniejszego instrumentarium dołączyły skrzypce, różne odmiany fletów, birmbaum, trąbka, bębny afro-kubańskie i przeszkadzajki. Najbardziej „korzenna” w naszej muzyce jest główna warstwa melodyczna i teksty. Nie jest to oczywiście sztywną zasadą. Co do samych tekstów są one zazwyczaj przejęte z łemkowskich pieśni ludowych , ale zdarzają się też autorskie teksty i kompozycje.

Nasze aranżacje rzucają nowe światło na muzykę Beskidu Niskiego. To inne spojrzenie na folklor pozwala dotrzeć do współczesnego słuchacza, pomaga w propagowaniu kultury naszego regionu, ale przede wszystkim daje radość z tworzenia czegoś nowego.Serencza na swoim koncie kilka programów nagranych dla Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Poza koncertami można nas spotkać w niektóre weekendy w Wysowej-Zdroju, w karczmie „Gościnna Chata”, gdzie prezentujemy głównie folklor. W 2004 roku nagraliśmy naszą pierwszą płytę pt. „Pid Obłaczkom” dzięki współpracy z lokalnymi władzami oraz Radiem Kraków, w którym mieliśmy okazję zrealizować nagranie. Po drodze (w roku 1998) „przydarzyło” się nam amatorskie nagranie kasety-demo (którą dziś słuchamy z lekkim uśmiechem, ale i z sentymentem).

…cóże? Zapraszamy na nasze koncerty i życzymy dużo szczęścia!

Pin It on Pinterest